Parkinson, Choroba Parkinsona, Żyć z chorobą Parkinsona, Parkinson, Choroba Parkinsona, Żyć z chorobą Parkinsona,
Msza Święta

Serdecznie zapraszamy na niedzielną Mszę Świętą w intencji Chorych na chorobę Parkinsona oraz ich Najbliższych w dniu 5 września 2010 r. o godz 9.00
w Bazylice Świętego Krzyża w Warszawie, przy ul. Krakowskie Przedmieście 3.

<<<< powrót

Choroba, starość - jak zachować swoją godność!

Już nie mam po co żyć, nie mam dla kogo żyć, modlę się o śmierć. Życie samotne, życie zawodowo zrealizowane, życie przekwitłe – tak w kilku słowach można by spróbować wyrazić częste opinie ludzi, którzy przekroczywszy bez mała wiek 50-60 lat, rodzaj granicy połowy życia, nie znajdują dla siebie miejsca w otoczeniu. I jeśli faktycznie nadal Pan Bóg nie słucha ich modlitw i daje kolejne dni życia, to po pierwsze: czy nie należy na to patrzeć jak na Dar? Po drugie: co z tym Darem robić?
Na pierwsze z pytań można dość łatwo znaleźć odpowiedź na gruncie wiary religijnej. Człowiek wierzący w Boga, i – co niejednokrotnie nie jest oczywiste i równoznaczne – wierzący Bogu, nie znając kresu swych dni, ufa, iż Bóg właśnie kres ten mu wyznacza i kieruje się w tym zamyśle dobrem człowieka. Innymi słowy – jeśli jeszcze żyje, taki widocznie jest Jego Plan, jest wobec tego jakiś sens, ma to w takim razie jakieś ponadczasowe znaczenie, ponad - wymiar. A co za tym idzie, ufam i wierzę, godzę się z tym. Żyję, można by powiedzieć.
Widać już, że słowo „żyć” nabiera podwójnego znaczenia. Desygnatem nazwy jest nie tylko biologiczne funkcjonowanie organizmu, ale – co interesuje nas tu najbardziej – psychiczna obecność, psychiczna aktywność, psychiczna potrzeba istnienia, bycia potrzebnym, kochanym i rozumianym.
Jeśli spostrzegamy życie – w tym wypadku właściwie jego schyłek, okres pełnej życiowej dojrzałości, jako Dar, pozostaje pytanie, jak najlepiej go wykorzystać? Pytając bardziej precyzyjnie: jak przeżywać swą starość, stan chorobowy z poczuciem zadowolenia, ze świadomością bycia potrzebnym, ze zrozumieniem swojego miejsca? Daje się to chyba skumulować w jednym pojęciu – godność życia.
Jak zatem żyć z poczuciem własnej, szeroko rozumianej, godności?
Naukowcy określają stan ludzi chorych i starszych jako tak zwane „koszty starzenia się”. Ludzie Ci stanowią dużą grupę społeczną, która musi przewartościować swoje prawa i obowiązki zmieniając filozofię. Są zmuszeni nowymi okolicznościami do pozbycia się pewnego komfortu życia i dlatego nie mogą zadręczać siebie i innych swoim egoizmem i starczymi depresjami. Jeśli dodamy do tego problemy zdrowotne, czasami nawet utratę zdrowia, zmieniony stosunek bliskich osób, utratę znaczenia zawodowego i obniżenie statutu społecznego i finansowego to łatwo zrozumieć czasami dziwne zachowania ludzi starszych popadających w depresję i wycofujących się z aktywnego życia.
Przyzwyczajenie się do swej starości jest koniecznością dla otoczenia i siebie samego. Chodzi o to, by efektywnie spojrzeć na swoje straty, na swoje ‘ja’, na jakość swojego życia, na swą godność.
Ludzie starsi mają jeden ogromny skarb, którego niestety często nie potrafią docenić. Tym skarbem jest ich życiowa mądrość, „fundamentalna pragmatyka życia”, jak piszą Baltes i Smith . To jednak nie tylko posiadanie wielu praktycznych doświadczeń zbieranych przez całe życie. To także inne spojrzenie w świat ducha ludzkiego, na świat jako całość i to całość oglądaną właśnie z perspektywy schyłku życia. Niestety w aktualnym świecie, w jakim żyjemy, wartości te, przestają być szlachetnym doświadczeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, ponieważ współczesna rzeczywistość dzięki swoim atutom przepływu informacji i nowej organizacji życia nie docenia tych doświadczeń starszego pokolenia. Miejmy nadzieję, że młode pokolenie przypomni sobie pouczenia i rady dziadków, słuchane wprawdzie z przymrużeniem oka, wobec których jednak wraz z upływem czasu należałoby stanąć w pokorze i pochylić czoła.
Jak godnie żyć w starości, w chorobie? Życie człowieka, który zechce zaakceptować wszelkie zmiany w nim samym, życie człowieka, który otworzy się na innych, w szczególności na młodsze pokolenia, życie człowieka, który swoim cierpieniem i chorobą zechce również coś powiedzieć i pokazać odziane będzie z pewnością w szatę godności i szacunku. Warto mieć świadomość, że tak jak starszym ludziom potrzebni są młodzi, pełni pomysłów, troskliwi i dający poczucie bezpieczeństwa, tak dla młodych cenna jest mądrość, doświadczenie i rada starszego pokolenia.

Opr. O. Bartosz Rybienik OFM
Październik 2005 r.

Wyślij do znajomego     Wydrukuj


Do góry

Copyright 2004-2010 parkinson.net.pl - Fundacja "Żyć z chorobą Parkinsona"